poniedziałek, 3 września 2012

Prolog.


Życie jest magiczne. Dla niektórych dosłownie, dla mugoli z interpretacją. Każdy pamięta tą chwilę, kiedy przylatuje sowa i przekazuje nowemu czarodziejowi list z Hogwartu. I ten moment kiedy możemy zobaczyć minę dziecka płaczącego ze szczęścia. Tak było również z bliźniakami Dumbledore. Alice i David. Oni również cieszyli się że w końcu, chodź mnóstwo razy byli w Hogwarcie, posmakują pozwolenia na bezgraniczne czarowanie. Lecz nie przyszło tak łatwo. Odkąd ich rodzice zginęli, opiekował się jedynie nimi stary dyrektor, a dla nich wuj. Albus Dumbledore. Z niewiadomych przyczyn kazał uczyć ich magii w domu. Rodzeństwo, zostało już przyzwyczajone do nienormalnych zarządzań wuja, lecz to było absurdalne. Każdy młody czarodziej musiał poznać smak błądzenia po korytarzach, oraz jedzenia obiadu w Wielkiej Sali, według Alice. Kiedy usłyszała tą wiadomość, pierwszy raz od śmierci matki i ojca płakała. Żądała wyjaśnień, lecz stryj zawsze urywał rozmowę kończąc na tym, że poznają prawdę kiedy dorosną. Dziewczyna nie chciała dorosnąć. Chciała wiedzieć teraz. Po kilku tygodniach płaczu i siedzenia w zamkniętym pokoju, w końcu poddała się. David także. I tak minęły trzy lata. Bliźniaki przyzwyczaiły się do nauczycieli, którzy nawet o piątej rano zjawiali się w ich pokoju i kazali wyciągać podręczniki. Dziewczyna w końcu, przekonała się że woli leżeć w łóżku i odpowiadać na zadane pytania profesora, niż siedzieć w zimnej klasie, na drewnianym taborku i ziewać na ględzenie nauczyciela. Jako, że byli bardzo wybitni, nauczyciele uczyli ich więcej.  Można tak nazwać, że byli o rok do przodu od zwykłego czarodzieja na danym roku. Ogółem mówiąc podsumujmy to tak. Codziennie rano koło ich domu przechodziło mnóstwo mugoli. I nie zdawali sobie sprawy że właśnie w tym domu, mieszkają młodzi czarodzieje, do których codziennie przylatywało około sześciu nauczycieli z bardzo daleka. To było piękne i magiczne. Dzień za dniem przelewały się. Nadchodził kolejny rok ciężkiej nauki. Alice siedziała w kuchni przeglądając księgę o magicznych zwierzętach, a David pisał list do Rona, w którym wyjaśniał jak zaimponować innym w Quidditchu. Nagle w kominku w salonie, błysnęło światło, i na środku pokoju ukazał się Dumbledore. Dziewczyna nawet nie drgnęła, kiedy ten machnął różdżką i
odsłonił wszystkie rolety.
   - Przyzwyczaiłam się już do ciemności – powiedziała i spojrzała z ukosa na wuja.
   - Nic mnie to nie obchodzi, kiedy ja jestem ma być jasno i przytulnie. – odparł z ignorancją – David! Chodź tu szybko muszę wam coś przekazać.
   - Potter wylatuje ze szkoły! – zawołał radośnie i popatrzy na Albusa z nadzieją że ten przytaknie.
   - Dlaczego tak go nie lubisz? – spytał
   - Bo… Bo…
   - Bo to on w pierwszym roku został szukającym w drużynie, a biedny David nawet nie ma gdzie latać – dokończyła siostra i uśmiechnęła się szczerze.
   - Zamknij się – warknął i usiadł na szafce.
   - No to może w tym roku, zostaniesz przyjęty do drużyny.
   - Ale jak to? – spytali bliźniaki równocześnie.
   - Wraz z nauczycielami i innymi czarodziejami z waszego roku,
uzgodniliśmy że odtąd będziecie uczyć się w Hogwarcie.
   - Dobre! O boże zawsze umiałeś nas rozśmieszyć – zaśmiała się Alice i oparła się o stolik. Albus spojrzał na nią znad szkiełek i uśmiechnął się smutno.
   - Ty mówisz serio prawda? – spytał David przestając się śmiać
   - Tak. Mówię serio.
   - A co będzie z naszą nauką? Wiesz że jesteśmy rok do przodu! A domy? W którym domu będziemy? – zaczęła zadawać pytanie jak opętana dziewczyna.
   - Omówiłem już to z nauczycielami. Oczywiście będziecie razem ze swoim rocznikiem i tak dalej, ale nauczyciele będą zadawali wam trudniejsze pytania do waszego poziomu. A domy, no cóż przecież przywiozłem do was Tiarę Przydziału, pamiętacie? Alice jak pamiętam
jesteś w…
   - W Slytherinie – dokończyła i uśmiechnęła się blado.
   - A ty David w Gryffindorze, więc nie masz powodu do niezadowolenia.  – dokończył i skierował się w stronę kominka.
   - Wujku, powiedz proszę że żartujesz. Nie chcę być w tym samym domu wraz z Potterem! – wrzasnął i kopnął w drzwi.
   - Ciebie ciężko zadowolić. A ty Alice,  jak reagujesz na moją wypowiedź? – ignorując Davida spytał dziewczynę.
   - No cóż, nie jestem szczęśliwa że będę w domu z Malfoyem i Parkinson ale mam Agnes. – podsumowała i uśmiechnęła się.
   - Bierz przykład z siostry – odparł dyrektor i zniknął w smudze światła.
   - Jak dobrze pamiętam masz słabość do blondynów. – powiedział po chwili chłopak.
   - No dalej mam, ale co z tego?
   - Malfoy jest blondynem jak dobrze pamiętam…
   - Hmmm… Masz rację. Przefarbuję go na bruneta – odparła i po chwili w całym domu można było usłyszeć śmiech rodzeństwa. 
~~~
Mam nadzieję że moja historia z innej strony HP was zaciekawi :D Myślę że rozdziały będą ukazywały się raz na tydzień ^^ Miłej lektury ~Alice

10 komentarzy:

  1. oh, jak Alice może nie być szczęśliwa z powodu dzielenia pokoju wspólnego z Malfoyem?! XD

    dobry wstęp! :)
    interesujący, ciekawy. czekam na więcej :>

    // hermiones-diary

    OdpowiedzUsuń
  2. No na początku zaplanowałam że Alice nie za bardzo będzie lubiła się z Draconem :D Ale to pomału minie... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. domyśliłam się :DD aczkolwiek moja miłość do Draco sprawia, że jej niechęć do jego osoby wydaje się wręcz nierealna XD

      Usuń
    2. Ogólnie rozkręcam właśnie miłość Alice i Dracona więc wiesz :D Nie zdradzę z kim będzie David ;P

      Usuń
  3. myslę, że może być ciekawie :D czekam na następne rozdziały :))
    //brilliant-avenue.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapowiada sie interesujaco! Jak tylko bede na komputerze to dodam Cie do swoich linkow a tymczasem zapraszam do siebie :)
    /draconian-love

    OdpowiedzUsuń
  5. Łał świetny blog. Chowa się przy moim. Zapowiada się bardzo interesujące. Będę tu często wpadać.

    http://hogwatswitch.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest super <3 chodziarz trochę nie podoba mi się zrobienia z Draco bruneta... :p żart idę czytać dalej bajo ;)

    OdpowiedzUsuń