Życie
jest magiczne. Dla niektórych dosłownie, dla mugoli z interpretacją. Każdy
pamięta tą chwilę, kiedy przylatuje sowa i przekazuje nowemu czarodziejowi list
z Hogwartu. I ten moment kiedy możemy zobaczyć minę dziecka płaczącego ze
szczęścia. Tak było również z bliźniakami Dumbledore. Alice i David. Oni
również cieszyli się że w końcu, chodź mnóstwo razy byli w Hogwarcie, posmakują
pozwolenia na bezgraniczne czarowanie. Lecz nie przyszło tak łatwo. Odkąd ich
rodzice zginęli, opiekował się jedynie nimi stary dyrektor, a dla nich wuj.
Albus Dumbledore. Z niewiadomych przyczyn kazał uczyć ich magii w domu. Rodzeństwo,
zostało już przyzwyczajone do nienormalnych zarządzań wuja, lecz to było
absurdalne. Każdy młody czarodziej musiał poznać smak błądzenia po korytarzach,
oraz jedzenia obiadu w Wielkiej Sali, według Alice. Kiedy usłyszała tą
wiadomość, pierwszy raz od śmierci matki i ojca płakała. Żądała wyjaśnień, lecz
stryj zawsze urywał rozmowę kończąc na tym, że poznają prawdę kiedy dorosną.
Dziewczyna nie chciała dorosnąć. Chciała wiedzieć teraz. Po kilku tygodniach płaczu
i siedzenia w zamkniętym pokoju, w końcu poddała się. David także. I tak minęły
trzy lata. Bliźniaki przyzwyczaiły się do nauczycieli, którzy nawet o piątej
rano zjawiali się w ich pokoju i kazali wyciągać podręczniki. Dziewczyna w
końcu, przekonała się że woli leżeć w łóżku i odpowiadać na zadane pytania
profesora, niż siedzieć w zimnej klasie, na drewnianym taborku i ziewać na
ględzenie nauczyciela. Jako, że byli bardzo wybitni, nauczyciele uczyli ich
więcej. Można tak nazwać, że byli o rok
do przodu od zwykłego czarodzieja na danym roku. Ogółem mówiąc podsumujmy to
tak. Codziennie rano koło ich domu przechodziło mnóstwo mugoli. I nie zdawali
sobie sprawy że właśnie w tym domu, mieszkają młodzi czarodzieje, do których codziennie
przylatywało około sześciu nauczycieli z bardzo daleka. To było piękne i
magiczne. Dzień za dniem przelewały się. Nadchodził kolejny rok ciężkiej nauki.
Alice siedziała w kuchni przeglądając księgę o magicznych zwierzętach, a David
pisał list do Rona, w którym wyjaśniał jak zaimponować innym w Quidditchu.
Nagle w kominku w salonie, błysnęło światło, i na środku pokoju ukazał się
Dumbledore. Dziewczyna nawet nie drgnęła, kiedy ten machnął różdżką i
odsłonił
wszystkie rolety.
- Przyzwyczaiłam się już do ciemności –
powiedziała i spojrzała z ukosa na wuja.
- Nic mnie to nie obchodzi, kiedy ja jestem
ma być jasno i przytulnie. – odparł z ignorancją – David! Chodź tu szybko muszę
wam coś przekazać.
- Potter wylatuje ze szkoły! – zawołał
radośnie i popatrzy na Albusa z nadzieją że ten przytaknie.
- Dlaczego tak go nie lubisz? – spytał
- Bo… Bo…
- Bo to on w pierwszym roku został szukającym
w drużynie, a biedny David nawet nie ma gdzie latać – dokończyła siostra i
uśmiechnęła się szczerze.
- Zamknij się – warknął i usiadł na szafce.
- No to może w tym roku, zostaniesz przyjęty
do drużyny.
- Ale jak to? – spytali bliźniaki równocześnie.
- Wraz z nauczycielami i innymi
czarodziejami z waszego roku,
uzgodniliśmy
że odtąd będziecie uczyć się w Hogwarcie.
- Dobre! O boże zawsze umiałeś nas
rozśmieszyć – zaśmiała się Alice i oparła się o stolik. Albus spojrzał na nią
znad szkiełek i uśmiechnął się smutno.
- Ty mówisz serio prawda? – spytał David
przestając się śmiać
- Tak. Mówię serio.
- A co będzie z naszą nauką? Wiesz że
jesteśmy rok do przodu! A domy? W którym domu będziemy? – zaczęła zadawać
pytanie jak opętana dziewczyna.
- Omówiłem już to z nauczycielami.
Oczywiście będziecie razem ze swoim rocznikiem i tak dalej, ale nauczyciele
będą zadawali wam trudniejsze pytania do waszego poziomu. A domy, no cóż
przecież przywiozłem do was Tiarę Przydziału, pamiętacie? Alice jak pamiętam
jesteś
w…
- W Slytherinie – dokończyła i uśmiechnęła
się blado.
- A ty David w Gryffindorze, więc nie masz
powodu do niezadowolenia. – dokończył i
skierował się w stronę kominka.
- Wujku, powiedz proszę że żartujesz. Nie
chcę być w tym samym domu wraz z Potterem! – wrzasnął i kopnął w drzwi.
- Ciebie ciężko zadowolić. A ty Alice, jak reagujesz na moją wypowiedź? – ignorując
Davida spytał dziewczynę.
- No cóż, nie jestem szczęśliwa że będę w
domu z Malfoyem i Parkinson ale mam Agnes. – podsumowała i uśmiechnęła się.
- Bierz przykład z siostry – odparł dyrektor
i zniknął w smudze światła.
- Jak dobrze pamiętam masz słabość do
blondynów. – powiedział po chwili chłopak.
- No dalej mam, ale co z tego?
- Malfoy jest blondynem jak dobrze pamiętam…
- Hmmm… Masz rację. Przefarbuję go na
bruneta – odparła i po chwili w całym domu można było usłyszeć śmiech
rodzeństwa.
~~~
Mam nadzieję że moja historia z innej strony HP was zaciekawi :D Myślę że rozdziały będą ukazywały się raz na tydzień ^^ Miłej lektury ~Alice
oh, jak Alice może nie być szczęśliwa z powodu dzielenia pokoju wspólnego z Malfoyem?! XD
OdpowiedzUsuńdobry wstęp! :)
interesujący, ciekawy. czekam na więcej :>
// hermiones-diary
No na początku zaplanowałam że Alice nie za bardzo będzie lubiła się z Draconem :D Ale to pomału minie... :D
OdpowiedzUsuńdomyśliłam się :DD aczkolwiek moja miłość do Draco sprawia, że jej niechęć do jego osoby wydaje się wręcz nierealna XD
UsuńOgólnie rozkręcam właśnie miłość Alice i Dracona więc wiesz :D Nie zdradzę z kim będzie David ;P
Usuńmyslę, że może być ciekawie :D czekam na następne rozdziały :))
OdpowiedzUsuń//brilliant-avenue.blogspot.com
Zapowiada sie interesujaco! Jak tylko bede na komputerze to dodam Cie do swoich linkow a tymczasem zapraszam do siebie :)
OdpowiedzUsuń/draconian-love
Łał świetny blog. Chowa się przy moim. Zapowiada się bardzo interesujące. Będę tu często wpadać.
OdpowiedzUsuńhttp://hogwatswitch.blogspot.com/
To jest super <3 chodziarz trochę nie podoba mi się zrobienia z Draco bruneta... :p żart idę czytać dalej bajo ;)
OdpowiedzUsuń*chociaż
Usuń*chociaż
Usuń